Karasie i jajecznica z Grodziska

Spontaniczny wyjazd nad jezioro Grodzisko. Zachmurzone niebo, możliwe opady deszczu – nic więcej jak tylko pakować sprzęt i wyjazd nad jezioro. Wieje, ale jest ciepło, zestaw ląduje, gdzie chce, żyłka w trzcinie, ale to nic – wytrwamy. Zaczyna padać i zaczynają się brania. Na haczyku lądują wzdręgi i płocie, ale prawdziwą nagrodą za wytrwałość są karasie. W przerwie jajecznica z cebulka na boczku z dodatkiem złotego napoju. Najważniejszy był jednak odpoczynek, cisza, śpiew ptaków i plusk ryb.