Wieczorny podchód za rogaczem

W upalny wieczór wybraliśmy się z kolegą Mirkiem w łowisko. Naszym celem były rogacze oraz dziki. W znanym nam sektorze przedeptaliśmy wszystkie zakamarki. Na swojej drodze spotkaliśmy kilka kóz oraz rogacze, które nie nadawały się do strzału. Czas do zmierzchu spędziliśmy na ambonach, lecz tym razem św. Hubert podarzył tylko oczom. Na polach pszenicy w pół mroku spacerowały sarny, łania z cielakami, zając oraz na chwile gwizd z kniei wychylił dzik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *